Pamapol. Paweł Szataniak - Prezes, Przewodniczący Rady Nadzorczej Warmińskich Zakładów Owocowo Warzywnych

Swoją aktywność biznesową rozpoczął Pan z bratem na początku lat 90-tych. Co zmieniło się w waszej firmie od tamtego czasu?

Właściwie wszystko. Zaczynaliśmy od małej, rodzinnej firmy, a dzisiaj jesteśmy jedną ze spółek publicznych notowanych na giełdzie. Na początku produkowaliśmy 10 tysięcy słoików miesięcznie. Pamiętam jak naszym marzeniem było zwiększenie produkcji do 20 tysięcy. Kiedy zaczęliśmy produkować milion opakowań dań na miesiąc wydawało nam się, że to szczyt naszych możliwości. Dziś produkujemy ponad cztery miliony dań i jestem pewien, że na tym nie skończymy.

Jakim działaniom zawdzięczacie swój sukces?

Kiedy zaczynaliśmy, rynek dań gotowych w Polsce dopiero się rozwijał. W branży dominowały niesprywatyzowane i słabo zarządzane molochy. Firmy te sprzedawały swoje produkty tylko w regionach, gdzie miały swoją siedzibę. My natomiast, staraliśmy się konkurować z nimi po pierwsze, ceną oraz po drugie, dostępnością i elastycznością. Duży nacisk położyliśmy na profesjonalną i bezpośrednią obsługę naszych kontrahentów. Docieraliśmy z naszą ofertą w każdy zakątek kraju.

Wymagało to dużych nakładów i bardzo ciężkiej pracy, ale jak widać opłaciło się. Dzisiaj jesteśmy liderem rynku dań gotowych i rokrocznie umacniamy naszą pozycję. Naszą ofertę rozbudowaliśmy do około 160 produktów. Obok popularnych dań gotowych produkujemy również konserwy mięsne, pasztety, zupy gotowe oraz produkowane w Kwidzynie konserwy i mrożonki warzywne.

No właśnie, a jak z perspektywy kilku miesięcy ocenia Pan przejęcie Warmińskich Zakładów Owocowo – Warzywnych w Kwidzynie?

Należy tutaj zwrócić uwagę na cztery czynniki, które decydują o atrakcyjności tej inwestycji. Po pierwsze, pozycja rynkowa. Kwidzyn jest największym producentem groszku, obecnie zajmuje 5 pozycję na krajowym rynku konserw warzywnych. Po drugie, doświadczenie, czyli sprawdzony system kontraktacji i produkcji. Po trzecie, renoma, a więc wieloletnie kontakty z odbiorcami eksportowymi takimi jak Nestle, czy zajmujący się produkcją warzyw dla niemowląt i dzieci HIPP. Po czwarte, potencjał do restrukturyzacji. W br. rozpoczęliśmy program gruntownej restrukturyzacji i unowocześnienia tego zakładu. Wartość planowanych inwestycji to około 22 mln zł. Przeprowadziliśmy również pełną rewitalizację logo oraz opakowań. Efekty zaczynają być już widoczne. Dlatego jestem przekonany, że zakup Kwidzyna był dobrą decyzją.

 

Najbliższe plany?

Chcemy konsekwentnie realizować strategię rozwoju grupy Pamapol, która zakłada m.in. rozbudowę zaplecza produkcyjno-magazynowego w zakładach w Ruścu i Kwidzynie oraz budowe wspólnego centrum logistycznego, rozbudowę działu handlu oraz wzmocnienie polityki marketingowej. Naszym celem są również przejęcia firm z sektora spożywczego. Chcemy w ciągu trzech, czterech lat stworzyć silną grupę, której przychody będą sięgały 500 milionów złotych. Pierwszym krokiem było przejęcie pod koniec 2005 roku Kwidzyna.

Przejdźmy do waszych dostawców. Jak się Państwu układa współpraca z Fleischmannschaft? 


Fleischmannschaft od ponad 5 lat jest jednym z naszych najważniejszych dostawców. Nasza współpraca dotyczy nie tylko sprzedaży przypraw ale również pomocy technologicznej. Fleischmannschaft to szeroka oferta, fachowa obsługa i dobre ceny.

 

Dziękuję za rozmowę