ZM Jakub Pałygiewicz. Kazimiera Pałygiewicz – Współwłaścicielka

Proszę przedstawić naszym czytelnikom najważniejsze atuty Państwa zakładu.

Myślę, że należy zaliczyć do nich przede wszystkim naszą rzetelność, korzystanie z tradycyjnej bazy surowcowej oraz terminowe regulowanie należności. Jestem przekonana, że nie bez znaczenia są także długie tradycje rzeźnicze w rodzinie. Rzeźnikiem był ojciec męża, który przez wiele lat pracował na stanowisku kierownika GS-owskiej masarni.

Jaki jest profil Państwa działalności?

Nasz zakład jest producentem wędzonek, wędlin i mięsa kulinarnego. Prowadzimy także rozbiór. Wyroby produkujemy wyłącznie na bazie surowca pochodzącego od okolicznych dostawców.

 

Jaka jest historia zakładu?

Powstaliśmy w grudniu 1990 roku i od tej pory nasza firma nieustannie się rozrasta, zwiększając produkcję, sprzedaż i zatrudnienie pracowników. W 2003 roku przenieśliśmy się do nowo wybudowanego obiektu w pełni dostosowanego, zarówno pod względem technicznym, sanitarnym, jak i technologicznym do wymogów Unii Europejskiej. Zostaliśmy zaliczeni do kategorii A, więc możemy produkować także na rynek unijny.

Eksportujecie swoje wyroby?

Na razie nie. W tej chwili skoncentrowaliśmy się na rynku krajowym, co oczywiście nie oznacza, że w przyszłości nie spróbujemy zaistnieć za granicą.

Które, spośród Państwa produktów, sprzedają się najlepiej?

Klienci najchętniej kupują szynkę wiejską i nasze cienkie kiełbasy – wiejską, podwawelską i domową. Są to nasze prawdziwe perełki. Popularnością cieszą się także kiełbasy - polska, od chłopa i z zagrody. Te wyroby produkujemy według tradycyjnych receptur przy praktycznie zerowym wykorzystaniu sztucznych dodatków. Może to banał, ale stawiamy na jakość a nie na ilość. Wydajności naszych kiełbas są bardzo niskie. Wbrew pozorom takie postępowanie się opłaca. Widać to w naszych sklepach firmowych.

 

W czym tkwi tajemnica Waszego sukcesu?

W doskonałym smaku wyrobów produkowanych według świetnych receptur. Opracowuje je nasz zakładowy technolog. Czasami korzystamy także z doświadczenia i pomocy współpracujących z nami firm przyprawowych.

Jakie to firmy?


Przede wszystkim Fleischmannschaft. Wybraliśmy ich, bo są najlepsi. Chętnie przyjeżdżają, doradzają, pomagają przy opracowywaniu i wprowadzaniu na rynek nowych produktów. Nie bez znaczenia jest także najwyższa jakość oferty i obsługi, dobre ceny oraz - co też jest ważne - korzystne terminy płatności


Jakie macie plany na przyszłość?

Przede wszystkim w dalszym ciągu będziemy rozwijać sieć sklepów firmowych. Przymierzamy się też do wymiany taboru samochodowego.


 Z jakimi najważniejszymi problemami borykacie się Państwo prowadząc zakład?

Problemy są dwa. Jestem pewna, że boryka się z nimi wielu właścicieli zakładów przetwórstwa mięsnego. Chodzi mi o małe, nie zmodernizowane masarnie, prowadzące działalność przy znacznie mniejszych kosztach produkcji niż nasze. Nie mniejszy problem stanowią także wyjazdy pracowników do pracy na zachód. Często rzucają oni pracę niemalże z dnia na dzień pozostawiając nas w bardzo trudnej sytuacji.

Prowadzi Pani zakład wspólnie z mężem. Jak wygląda podział obowiązków?

Ja zajmuję się produkcją, zaś mąż sprawami finansowymi oraz skupem. Do jego obowiązków należą także negocjacje z kontrahentami i dostawcami.

Dziękuję za rozmowę.