ZM KROKUS. Jan Potorski i Jerzy Potorski - Właściciele

Skąd wzięła się taka oryginalna nazwa?

O naszym wyborze zadecydowało kilka czynników. Szukaliśmy nazwy prostej, łatwej do wymówienia i zapamiętania. Nazwa KROKUS spełnia te warunki nawet dla zagranicznych klientów. KROKUS nawiązuje do Krokowa – nazwy miejscowości, w której znajduje się zakład. KROKUS to kwiat chroniony, a przecież nasz region jest jednym z najczystszych w Europie. Kwiat to też symbol czystości i świeżości, a te czynniki są dla naszej produkcji priorytetem. Firma jest rodzinna, a my jesteśmy dumni z naszych wyrobów, więc w logo obok kwiatu jest też nazwisko – Potorscy.

Jakie tendencje na rynku są, według Panów, obecnie najbardziej zauważalne?

Od pewnego czasu obserwujemy coraz wyraźniejsze zapotrzebowanie na dania z grupy żywności półprzetworzonej – tzw. żywności „wygodnej”. W odpowiedzi na zapotrzebowanie rynku w najbliższym czasie poszerzymy ofertę o wyroby z tej właśnie grupy. Chcemy, aby nasi klienci obok tradycyjnych wyrobów dostępnych w naszych sklepach od dawna, mieli do wyboru również wiele atrakcyjnych nowości.

Dbacie o klientów. Jakie jeszcze macie plany na najbliższą przyszłość?

Oprócz wejścia w segment wspomnianej wcześniej żywności „wygodnej”, będziemy pracować w dalszym ciągu nad podwyższaniem jakości produktów i zwiększaniem rozpoznawalności naszej marki. Dokładamy wszelkich starań aby nasze logo było coraz szerzej znane. Nie planujemy za to ekspansji w inne rejony Polski.

Gdzie zatem można kupić Państwa produkty?

Przede wszystkim w najbliższym regionie – w województwach warmińsko-mazurskim, pomorskim, kujawsko - pomorskim i mazowieckim. Łącznie w 9 województwach. Największa sprzedaż jest na Warmii i Mazurach – tu zaczynaliśmy działalność i już od lat mamy wiernych klientów. Jak już wcześniej wspomniałem, nie zależy nam na ekspansji w inne rejony kraju. Wiąże się to ze zbyt wysokimi kosztami – chodzi przede wszystkim o promocję i transport.

Proszę o przedstawienie swojego największego przeboju rynkowego.

Naszym prawdziwym numerem jeden jest „Kiełbasa Stolnika”. Jest ona autorskim, zakładowym projektem i naszą najważniejszą „pracą zbiorową”. Sprzedajemy ją od trzech miesięcy, a jej wprowadzenie na rynek poprzedziły miesiące żmudnych prób i poszukiwania najlepszego smaku. Kiełbasa wędzona jest na ciemno, a charakterystyczny, szary kolor jej przekroju jest dowodem, że zawiera ona wyłącznie naturalne składniki - żadnych konserwantów. W planach mamy poszerzenie oferty o całą linię produktów „Stolnika”. W tej chwili opracowujemy receptury wędzonek.

Jakie produkty klienci mogą znaleźć w Waszej ofercie?

Produkujemy gamę ponad 80 różnych wyrobów - wędzonki, szeroki asortyment kiełbas, wędlin podrobowych, wyrobów blokowych, pasztetów i pieczeni. Szanujemy upodobania klientów, dlatego też przy produkcji naszych wędlin wykorzystujemy wyłącznie wypróbowane, najlepsze polskie receptury oraz starannie dobrane przyprawy, pozwalające na zachowanie charakterystycznego smaku oraz wysokiej jakości wędlin. Szukamy też nowych smaków, oryginalnych kompozycji.

Wspomniał Pan o tym, że jednym z elementów składowych najwyższej jakości wędlin są starannie dobrane przyprawy. Kto wobec tego jest ich dostawcą?

Naszych dostawców dobieramy niezwykle starannie, dlatego też korzystamy z oferty jednej z najlepszych firm przyprawowych na naszym rynku – Fleischmannschaft.


Dziękuję za rozmowę.