ZM SMOLIŃSKI. Zbigniew Smoliński - Właściciel; Tomasz Świniarski - Dyrektor ds. handlu i marketingu

Jaka jest historia Waszego zakładu?

Przede wszystkim długa i skomplikowana. Nie będzie przesadą, kiedy powiem, że firma istnieje od kilku pokoleń, a tradycje wędliniarskie przekazywane są w naszej rodzinie z dziada pradziada. Ich początek sięga czasów sprzed pierwszej wojny światowej. Mój dziadek był wtedy importerem trzody z Rosji. Jako datę założenia zakładu przyjmuje się rok 1956, kiedy to mój ojciec – Wacław Smoliński - zdecydował się na założenie zakładu rzemieślniczego. Jego późniejsze losy były nieco zawiłe, kilka razy byliśmy zmuszeni do zaprzestania produkcji. Wiadomo, w tamtych czasach prywatna inicjatywa była niezbyt mile widziana, zaś każdy okres polityczny i związane z nim przemiany w kraju pozostawały nie bez wpływu na działalność zakładu. Od początku lat 80. kiedy przejąłem firmę, rozpoczęła się era inwestowania i rozbudowywania. Trwa ona zresztą do dziś. W nowej siedzibie funkcjonujemy od 2000 roku.

Jaką macie wielkość produkcji?

Wielkość produkcji sytuuje nas w grupie zakładów średnich, ale zdolności produkcyjne mamy znacznie większe. Dzięki temu możemy odpowiednio reagować w okresach zwiększonego popytu, czy też zmieniających się wymagań klientów.

 

Gdzie sprzedajecie swoje produkty?

Posiadamy trzy sklepy firmowe i siedem stoisk funkcjonujących na zasadzie franczyzy. Współpracujemy także z hurtowniami i klientami indywidualnymi. Na rynku lokalnym, tj. w promieniu 80 - 100 km od zakładu, sprzedajemy około 80% naszego towaru.

Jaką politykę kadrową prowadzicie?

Wyznajemy zasadę, że firma to przede wszystkim ludzie. Co z tego, że zmienia się park maszynowy czy kupuje najnowocześniejsze maszyny? One same pracować nie będą. Jestem przekonany, że to słuszne podejście. To przecież ludzie stanowią firmę i są motorem wszystkiego, co się w niej dzieje.

Jakie posiadacie hity w ofercie?

Jest ich kilka, należą do nich przede wszystkim łopatka pieczona i kiełbasa starowiejska. Skład tej ostatniej oparty jest na starej recepturze, bez użycia chemicznych polepszaczy. Jest krucha, delikatna i bardzo smaczna. Obserwujemy, że rynek na produkty tego typu, chociaż ograniczony, stale się zwiększa. Wyraźnie kończy się era kiełbas plastikowych i produktów prasowanych. Cieszy nas to ogromnie, bo działalność naszego zakładu opiera się przede wszystkim na najwyższej jakości. Pracujemy w zgodzie z naszym hasłem, brzmiącym : „smak i tradycja w twoim domu”. Dwa lata temu na naszych stoiskach i w sklepach przeprowadziłem badania marketingowe. Chciałem sprawdzić, jak postrzegają nas klienci. Wnioski były bardzo ciekawe i potwierdziły to, czego się spodziewałem - cena nie jest najważniejszym kryterium wyboru. Najistotniejsze są dwa czynniki: jakość wyrobów i ich sprzedaż w odpowiednim sklepie.


Jakimi nagrodami i wyróżnieniami możecie się pochwalić?

Cieszymy się, że nasza ciężka praca została doceniona przez fachowców. Potwierdzeniem tego są dwa zdobyte ostatnio certyfikaty: HACCP za produkcję bezpiecznej i zdrowej żywności oraz Wielkopolski Znak Jakości za dbałość o satysfakcję klienta i doskonalenie parametrów jakościowych. Nie osiedliśmy jednak na laurach. Cały czas stawiamy na rozwój, a w planach mamy dalszą rozbudowę zakładu. Więcej o nagrodach, certyfikatach i ofercie można znaleźć na naszej stronie internetowej WWW.smollinski.net.pl.

Współpracujecie Państwo z firmą Fleischmannschaft?


Oczywiście. Jest to firma rzetelna i godna zaufania, a jej produkty są bardzo wysokiej jakości. Nie jest być może firmą najtańszą, ale dla nas od ceny znacznie ważniejsza jest jakość. A ta jest naprawdę bez zarzutu. Z oferty Fleischmannschaft wykorzystujemy głównie solanki oraz przyprawy smakowe.


Dlaczego zdecydowaliście się na współpracę z firmą Fleischmannschaft w zakresie solanek?

To proste, przetestowaliśmy ich wiele, a solanka oferowana przez Fleischmannschaft wypadła najlepiej jeśli chodzi o jakość, wydajność i powtarzalność.

Dziękuję za rozmowę