ZPM JAN BIELESZ. Tomaszem Bielesz – Współwłaściciel

Panie Tomaszu, firma Bielesz to właściwe nie jeden, a dwa zakłady?

Zgadza się. Nasza firma składa się z dwóch samodzielnych zakładów - macierzystego w Goleszowie, w którym prowadzimy produkcję szerokiej gamy wyrobów kulinarnych - pyz mrożonych, pierogów, krokietów, uszek, ravioli, tortellini i innych oraz cieszyńskiego, w którym produkujemy szeroki asortyment wędlin, wędzonek. Zakład w Cieszynie to jedna z naszych najnowszych inwestycji. Jego budowa została ukończona dwa lata temu. Ma powierzchnię 4000 m2 i zdolności produkcyjne wynoszące 30 ton dziennie.

Każdy zakład ma swój sztandarowy produkt. Proszę zdradzić, co w takim razie Was wyróżnia?
Produkujemy w tej chwili około 150 gatunków wędlin, wędzonek i wyrobów garmażeryjnych. Wszystkie doskonałej jakości i świetnie przyjęte przez rynek. Zaś tym, co nas wyróżnia, jest z pewnością necówka. Ten smaczny wyrób powstaje na bazie receptury opracowanej jeszcze przez naszego ojca. Produkujemy go z mięsa niepeklowanego z polędwiczką wieprzową w środku.

Proszę zdradzić, skąd wzięła się ta dość niecodzienna nazwa?

Nazwa pochodzi od słowa nec – oznaczającego siatkę z żołądka wieprzowego. Właśnie w nią zawijany jest nasz produkt. Necówka jest zakładowym specjałem, będącym w tej chwili u szczytu popularności, chociaż trochę trwało, zanim oswoiliśmy z nim klientów, bo początkowo podchodzili do niego dość nieufnie. Z całym przekonaniem muszę powiedzieć, że było warto.

Wiele zakładów dąży do specjalizacji, proszę powiedzieć, czy i Wy również poczyniliście takie kroki?

Specjalizacja jest bardzo pożądana, bo w znaczący sposób pozwala ograniczyć koszty związane z produkcją. Jednak, kiedy zakład posiada sieć własnych sklepów firmowych, aby zaspokoić oczekiwania klientów, powinien być w stanie zaoferować im jak najszerszy asortyment. My rozwiązaliśmy problem w ten sposób, że kilka wyrobów, których produkcja w zakładzie jest dla nas niezbyt opłacalna, dokupujemy w hurtowniach.

Jakie macie plany na przyszłość?

Przede wszystkim podnosimy jakość naszej oferty. Rozszerzamy też sieć własnych sklepów firmowych. W planach mamy także zaistnienie na rynkach zagranicznych – czeskim i białoruskich. Na Białorusi współpracujemy od jakiegoś czasu z tamtejszym zakładem, zaś Czechy, ze względu na bliskie położenie stanowią dla nas niezwykle atrakcyjny rynek. W tej chwili jesteśmy na etapie jego penetrowania i upatrujemy tu duże możliwości jeśli chodzi o sprzedaż produktów.

Jak ocenia Pan naszą, polską, branżę mięsną?

Jest to trudny i wymagający rynek i co gorsza, bardzo trudno przewidzieć, w którą stronę będzie ewoluował. Widoczna jest co prawda tendencja do poszukiwania produktów najwyższej jakości, gdzie cena nie ma większego znaczenia, jednak ciągle jeszcze dla zbyt wielu klientów odgrywa ona nadrzędną rolę i mając do wyboru na przykład kiełbasę śląską po 15 zł i po 8 zł, bez wahania wybierają tę drugą opcję.

Jak układa się Wam współpraca z firmą Fleischmannschaft?

Bardzo dobrze. Firma Fleischmannschaft posiada ofertę charakteryzującą się niezmiennie wysoką jakością oraz bezkonkurencyjny serwis. Jesteśmy zadowoleni także ze współpracy z regularnie przyjeżdżającym do nas przedstawicielem tej firmy, który doradza i pomaga w rozwiązywaniu naszych technologicznych problemów, wyróżniając się przy tym kompetencją i ogromnym zaangażowaniem w powierzone mu obowiązki. Przy produkcji naszych wyrobów korzystamy przede wszystkim z solanek firmy fleisch mannschaft, które na naszym rynku nie mają sobie równych


Dziękuję za rozmowę.